2010-09-01 11:59:47 >> Powrót Mojej Starej
No to stało się, po tygodniowym urlopie powrócila ma Szanowna Małżonka. Wraz ze swoimi przyjaciółeczkami była na corocznym babskim wyjeździe. Tym razem dziewczyny wybrały Nicee.
Tydzień minął nieco ospale. Jak typowy domator przesiedziałem wyjazd Żony w domu, popijając piwko. Generalnie lenistwo. Jak się zorientowałem, że Stara wraca przejrzałem na oczy jak chata wygląda. Ło matko bosko, wytargałem z domu kilka worów puszek, butelek i chyba z pół dnia sprzątałem, coby zatrzeć dowody zbrodni. Jak już mogłem z ulgą odetchnąć w drzwiach zjawiła się Ona. Oczywiście prezenciki, winko itp. Nawet nie zdążyłem z nią pogadać, siadła przy kompie i tyle ją byŁo widać. To się nazywa stęskniona żona.
skomentuj (2)
2010-08-24 18:00:02 >> Hoł hoł hoł
Ależ dawno mnie tu nie było, ło matkoo. Aż nie wiem od czego by tu zacząć. Przede wszystkim wciąż żyję i mam się całkiem nieźle. Żona bez zmian, ta sama od czterech lat, haha. Ilość zwierzakow na rancho się powiększyła. Koty dwa, kozy dwie, kury sztuk dwanaście i parka psów. Kotecek był jeszcze jeden, ale mi go własne psy zagryzły, głupie bydlaki. Koreańska technologia wymieniona na włoską. Jestem teraz dumnym fanem Lancii.
Piszę tak sobie, bo właśnie zostałem słomianym wdowcem. Mamusia była u mnie na urlopie i dzisiaj wyjechała, zbiegło się to z wyjazdem mojej małżonki na urlop do Nicei. Tydzień laby, haha. W sumie niezłe wakacje, wcześniej 2 tygodnie we wrocku gościłem. Z Martinezem nadrobiliśmy stracony czas, oj się działo!
Aaa, już całkiem gminny się zrobiłem, kosą robię coraz lepiej, mięsa rozbieram też niezgorzej. W lipcu z chłopakami zrobiliśmy prawdziwą, solidną altanę i teraz można w największe upały zaznać cienia połączonego z przyjemnym powiewem wiatru. Sielanka. Ech, gdyby jeszcze kasy nie brakowało...Ale co tam, wielu ma gorzej. Śmiałem się, że jesteśmy samowystarczalni. Rano koze wydoić i do kawki pyszne mleczko gotowe, potem na śniadanko jajeczka od naszych kurek. Ciasta z owocami z naszych drzewek. Na obiad nasze ziemniaki, pierwszy raz sadziliśmy, puszna odmiana. Gdybym się uparł to na swoich własnych produktach wytrwałbym kilka miesięcy bez robienia żadnych zakupów. No i ta świadomość, żadnych konserwantów, dodatków, wiem co jem.
Ale i tak tęsknię za miastem, choć coraz rzadziej.
skomentuj (2)
2009-02-09 11:40:12 >> Wieś
Ja jebię, to co przechodzę to istna katorga. Ledwo Lanosa przewietrzyłem po przewozie kur (żywych!) a tu trza znowu z żywym bydlęciem zapieprzać. Otóż koza nasza hodowlana znalazła sięw wieku, a którym już na amory chęć miewa. Niespokojna, błędnym okiem rzuca, meczy cały czas. Coś z tym trzeba było zrobić, bo dziewczyna się zamęczy. Znalazłem we wsi takiego co to hoduje nie tylko kozy, ale i młodym kozłem dysponuje. Kolega najebany za wachą siadł, a ja z tyłu z kozą beczącą! NIe powiem, ludzie dziwnie się gapili widząc łeb rogaty w szybie...Dobra, to pikuś, młoda, grzeczna koza, ale na kilka dni ją zostawiliśmy. Wczoraj czas odebrać nadszedł, matko jedyno, nasza mała dziewczynka tak smrodem capim przeszła, że w lanosie jebie masakrycznie. Naśmieszniejsze jest to, że po całej operacji na obiad niedzielny proszony się wybraliśmy. Na zakończenie usłyszeliśmy z szanowną małżonką, że trzeba po nas chate przewietrzyć. Cóż, walory życia na wsi. Chyba sięjednak już przyzwyczaiłem, ja niczego nie czuję.
skomentuj (1)
2008-07-07 13:24:19 >> Open'Er
Miałem tu wkleić kilka fotek z koncerów jakimi raczyłem się na openerze. Niestety, fotki robione moim telefonem szlag trafił. Nie żałuję, stało się to na koncercie Sex Pistols, troszkę za późno przyszedłem i miejsca już nie było w namiocie, ale nic to, doświadczenie z mych młodzieńczych lat sprawiło że już przy trzecim kawałku byłem w pierwszym rzędzie i mogłem każdego "pistoleta" na jajka złapać. Fotek kilka machnąłem i ruszyłem w pogo. Niestety w połowoie koncertu zorientowałem się, że telefon mi gdzieś wypadł i pod tymi tysiącami buciorów nie ma szans przetrwania. Ale chuj z tym, warto było. Emeryci to fakt, ale czadu dali, a i satysfakcja pozostała, jakby nie patrzyć legendy miałem na wyciągnięcie ręki.
Cała reszta była taka sobie, ale klimat spania w samochodzie, sra**a w krzakach, kąpieli w morzu na odludzi odmłodziły mnie o dobre kilka latek. Za rok powtórka, jeśli tylko ktościekawy będzie chciał zagraćna tym spędzie.
P.S. oczywiście jak to my z moją "Starą" all na ostatnią chwilę, pojechaliśmy bez biletów, bez namiotu, bez żadnej organizacji. Ale pohipisowało się;-)
skomentuj (1)
2008-05-31 23:49:09 >> Jestem egocentrykiem gryż...
w czasie oglądania filmu w tv muszę coś robić, choćby skracać paznockie. Nie ważne, że film mnie mało interesuje, mam kurwa oglądać i koniec, bez zbędnych ceregieli, i chuj! Ważne że Żona jest żywo zainteresowana. Cóż, ciekawa interpretacja.
skomentuj (3)
2008-05-26 21:12:39 >> Ja jebie!!!
Ludzie, nie dość że chata wiejska, nie dość że już dwa psy to jeszcze od dzisiaj jestem szczęśliwym posiadaczem KOZY!!! No, nie wymieniłęm kota sztuk jeden, gdyż moja Małżonka już wypatrzyła kolejnego malucha i pewnie będą dwa. Kurwa, moja własna Violka Villas, hehe. Ja to jednak lekkiego życia mieć nie będę...
skomentuj (4)
2008-05-18 13:08:05 >> w sumie bez tytułu
Rację miał jeden mój Serdeczny Kolega mówiąc: Misiek, Ty tu jeszcze wrócisz.
skomentuj (3)
|